Archiwum październik 2014, strona 2


paź 10 2014 Witam wszystkie mamy
Komentarze: 0

Hej wszystkim mamom, ktore samotnie wychowuja dzieci i nie tylko.

Od jakiegos czasu myslalam, zeby zalozyc bloga i nie mgolam sie zebrac. Jednak czesto czuje sie tak, iz nie mam z kim porozmawiac, a nawet jesli, to i tak nikt nie zrozumie mnie lepije niz druga mama w podobnej lub tej samej sytuacji.

Tak wiec jestem tutaj aby podzielic sie moimi spostrzezeniami, odczuciami, aby posluchac innych.

Jak juz wiadomo jestem matka smaotnie wychowujaca 6 letniego synka. Nie lada zadanie dla dwojga rodzicow, a co dopiero jednego. Czesto zadania zycia codziennego mnie przerastaja, ide spac przytulajac glowe do poduszki i ni stad ni zowad pojawiaja sie lzy. Moj syn nie wie jak ciezko jest mi w sytuacji jakiej sie znajdujemy. Moim zadaniem ejst dac mu jak najlepsze, beztroskie dziecinstwo. On nie musi widziec zmartwionej, placzacej mamy. Dla niego jest silna, bo takiej wlasnie mnie potrzebuje.

Jestem kobeta niezalezna, mam prace ktora kocham, grono zaufanych znajomych. Zabieram syna co roku na wakacje, staram sie co jakis czas zorganizowac mu jakies atrakcje, aby mial dziecinstwo ktore bedzie dobrze wspominal ( a przynajmniej mam taka nadzieje).Od kiedy jednak rozstalam sie z ojcem mojego dziecka, nie moge poukladac sobie zycia. Wierze, ze nie tylko ja znajduje sie w takiej sytuacji i na pewno jest ktos kto doskonale rozumie o czym mowie.

Wstalam dzis rano z usmiechem na twarzy. Wyszykowalam synka do szkoly, i zaczelam sie szykowac bo mialam zaplanowany weekend z mezczyzna, z ktorym od jakiegos czasu sie spotykalam. W poludnie usmiech z mojej twarzy zniknal i pojawilo sie (znowu) uczucie zalu, niepewnosci, odrzucenia. Droga smsowa moja randka poinformowala mnie, ze nie mzoe sie ze mna wiecej spotykac, ze robi to dla mojego dobra. Pisal, ze nie chce mnie oszukiwac i spedzac kolejych chwil razem, a w glebi myslac , ze nei jest gotowy na trwaly zwiazek, na cos powaznego. Szkoda ze nie powiedzial mi tego keidy sie poznalismy, to nie marnowalabym swojego czasu. Czy to tylko moje odczucie, ze dzzisiejsi mezczyzni boja sie zobowiazan i mimo, iz nie sa juz dwudziestolatkami, mysla ze beda zawsze piekni i mlodzi i beda mogli wybierac i przebierac w kobietach cale zycie? Dlaczego kiedy im mowimy czego od zycia chcemy i czego szukamy, zgadzaja sie z nami, a kiedy zwiazek wkracza na kolejny etap...podwijaja ogon i uciekaja gdzie pieprz rosnie?

Zyjemy w trudnych czasach , gdzie ludzie poznaja sie na portalach randkowych, gdzie poznanie kogos w "normalnych" okolicznosciach graniczy z cudem. Tak w zasadzie "normalnie" dzis rowna sie z internetem. Nikt nawet nie mysli o poznaniu kogos w parku, w gronie znajomych, w pubie. Nie pamietam kiedy ostatnuo poznalam kogos mie przez internet. Hmmmm....przerazajace...a moze wlasnie normalne?

Chetnie wyslucham co macie do powiedzenia kochane same (i nie tylko) mamy.

Pozdrawiam x 

diadob : :
paź 10 2014 Witam wszystkie mamy
Komentarze: 0

Hej wszystkim mamom, ktore samotnie wychowuja dzieci i nie tylko.

Od jakiegos czasu myslalam, zeby zalozyc bloga i nie mgolam sie zebrac. Jednak czesto czuje sie tak, iz nie mam z kim porozmawiac, a nawet jesli, to i tak nikt nie zrozumie mnie lepije niz druga mama w podobnej lub tej samej sytuacji.

Tak wiec jestem tutaj aby podzielic sie moimi spostrzezeniami, odczuciami, aby posluchac innych.

Jak juz wiadomo jestem matka smaotnie wychowujaca 6 letniego synka. Nie lada zadanie dla dwojga rodzicow, a co dopiero jednego. Czesto zadania zycia codziennego mnie przerastaja, ide spac przytulajac glowe do poduszki i ni stad ni zowad pojawiaja sie lzy. Moj syn nie wie jak ciezko jest mi w sytuacji jakiej sie znajdujemy. Moim zadaniem ejst dac mu jak najlepsze, beztroskie dziecinstwo. On nie musi widziec zmartwionej, placzacej mamy. Dla niego jest silna, bo takiej wlasnie mnie potrzebuje.

Jestem kobeta niezalezna, mam prace ktora kocham, grono zaufanych znajomych. Zabieram syna co roku na wakacje, staram sie co jakis czas zorganizowac mu jakies atrakcje, aby mial dziecinstwo ktore bedzie dobrze wspominal ( a przynajmniej mam taka nadzieje).Od kiedy jednak rozstalam sie z ojcem mojego dziecka, nie moge poukladac sobie zycia. Wierze, ze nie tylko ja znajduje sie w takiej sytuacji i na pewno jest ktos kto doskonale rozumie o czym mowie.

Wstalam dzis rano z usmiechem na twarzy. Wyszykowalam synka do szkoly, i zaczelam sie szykowac bo mialam zaplanowany weekend z mezczyzna, z ktorym od jakiegos czasu sie spotykalam. W poludnie usmiech z mojej twarzy zniknal i pojawilo sie (znowu) uczucie zalu, niepewnosci, odrzucenia. Droga smsowa moja randka poinformowala mnie, ze nie mzoe sie ze mna wiecej spotykac, ze robi to dla mojego dobra. Pisal, ze nie chce mnie oszukiwac i spedzac kolejych chwil razem, a w glebi myslac , ze nei jest gotowy na trwaly zwiazek, na cos powaznego. Szkoda ze nie powiedzial mi tego keidy sie poznalismy, to nie marnowalabym swojego czasu. Czy to tylko moje odczucie, ze dzzisiejsi mezczyzni boja sie zobowiazan i mimo, iz nie sa juz dwudziestolatkami, mysla ze beda zawsze piekni i mlodzi i beda mogli wybierac i przebierac w kobietach cale zycie? Dlaczego kiedy im mowimy czego od zycia chcemy i czego szukamy, zgadzaja sie z nami, a kiedy zwiazek wkracza na kolejny etap...podwijaja ogon i uciekaja gdzie pieprz rosnie?

Zyjemy w trudnych czasach , gdzie ludzie poznaja sie na portalach randkowych, gdzie poznanie kogos w "normalnych" okolicznosciach graniczy z cudem. Tak w zasadzie "normalnie" dzis rowna sie z internetem. Nikt nawet nie mysli o poznaniu kogos w parku, w gronie znajomych, w pubie. Nie pamietam kiedy ostatnuo poznalam kogos mie przez internet. Hmmmm....przerazajace...a moze wlasnie normalne?

Chetnie wyslucham co macie do powiedzenia kochane same (i nie tylko) mamy.

Pozdrawiam x 

diadob : :
paź 10 2014 Witam wszystkie mamy
Komentarze: 0

Hej wszystkim mamom, ktore samotnie wychowuja dzieci i nie tylko.

Od jakiegos czasu myslalam, zeby zalozyc bloga i nie mgolam sie zebrac. Jednak czesto czuje sie tak, iz nie mam z kim porozmawiac, a nawet jesli, to i tak nikt nie zrozumie mnie lepije niz druga mama w podobnej lub tej samej sytuacji.

Tak wiec jestem tutaj aby podzielic sie moimi spostrzezeniami, odczuciami, aby posluchac innych.

Jak juz wiadomo jestem matka smaotnie wychowujaca 6 letniego synka. Nie lada zadanie dla dwojga rodzicow, a co dopiero jednego. Czesto zadania zycia codziennego mnie przerastaja, ide spac przytulajac glowe do poduszki i ni stad ni zowad pojawiaja sie lzy. Moj syn nie wie jak ciezko jest mi w sytuacji jakiej sie znajdujemy. Moim zadaniem ejst dac mu jak najlepsze, beztroskie dziecinstwo. On nie musi widziec zmartwionej, placzacej mamy. Dla niego jest silna, bo takiej wlasnie mnie potrzebuje.

Jestem kobeta niezalezna, mam prace ktora kocham, grono zaufanych znajomych. Zabieram syna co roku na wakacje, staram sie co jakis czas zorganizowac mu jakies atrakcje, aby mial dziecinstwo ktore bedzie dobrze wspominal ( a przynajmniej mam taka nadzieje).Od kiedy jednak rozstalam sie z ojcem mojego dziecka, nie moge poukladac sobie zycia. Wierze, ze nie tylko ja znajduje sie w takiej sytuacji i na pewno jest ktos kto doskonale rozumie o czym mowie.

Wstalam dzis rano z usmiechem na twarzy. Wyszykowalam synka do szkoly, i zaczelam sie szykowac bo mialam zaplanowany weekend z mezczyzna, z ktorym od jakiegos czasu sie spotykalam. W poludnie usmiech z mojej twarzy zniknal i pojawilo sie (znowu) uczucie zalu, niepewnosci, odrzucenia. Droga smsowa moja randka poinformowala mnie, ze nie mzoe sie ze mna wiecej spotykac, ze robi to dla mojego dobra. Pisal, ze nie chce mnie oszukiwac i spedzac kolejych chwil razem, a w glebi myslac , ze nei jest gotowy na trwaly zwiazek, na cos powaznego. Szkoda ze nie powiedzial mi tego keidy sie poznalismy, to nie marnowalabym swojego czasu. Czy to tylko moje odczucie, ze dzzisiejsi mezczyzni boja sie zobowiazan i mimo, iz nie sa juz dwudziestolatkami, mysla ze beda zawsze piekni i mlodzi i beda mogli wybierac i przebierac w kobietach cale zycie? Dlaczego kiedy im mowimy czego od zycia chcemy i czego szukamy, zgadzaja sie z nami, a kiedy zwiazek wkracza na kolejny etap...podwijaja ogon i uciekaja gdzie pieprz rosnie?

Zyjemy w trudnych czasach , gdzie ludzie poznaja sie na portalach randkowych, gdzie poznanie kogos w "normalnych" okolicznosciach graniczy z cudem. Tak w zasadzie "normalnie" dzis rowna sie z internetem. Nikt nawet nie mysli o poznaniu kogos w parku, w gronie znajomych, w pubie. Nie pamietam kiedy ostatnuo poznalam kogos mie przez internet. Hmmmm....przerazajace...a moze wlasnie normalne?

Chetnie wyslucham co macie do powiedzenia kochane same (i nie tylko) mamy.

Pozdrawiam x 

diadob : :
paź 10 2014 Witam wszystkie mamy
Komentarze: 0

Hej wszystkim mamom, ktore samotnie wychowuja dzieci i nie tylko.

Od jakiegos czasu myslalam, zeby zalozyc bloga i nie mgolam sie zebrac. Jednak czesto czuje sie tak, iz nie mam z kim porozmawiac, a nawet jesli, to i tak nikt nie zrozumie mnie lepije niz druga mama w podobnej lub tej samej sytuacji.

Tak wiec jestem tutaj aby podzielic sie moimi spostrzezeniami, odczuciami, aby posluchac innych.

Jak juz wiadomo jestem matka smaotnie wychowujaca 6 letniego synka. Nie lada zadanie dla dwojga rodzicow, a co dopiero jednego. Czesto zadania zycia codziennego mnie przerastaja, ide spac przytulajac glowe do poduszki i ni stad ni zowad pojawiaja sie lzy. Moj syn nie wie jak ciezko jest mi w sytuacji jakiej sie znajdujemy. Moim zadaniem ejst dac mu jak najlepsze, beztroskie dziecinstwo. On nie musi widziec zmartwionej, placzacej mamy. Dla niego jest silna, bo takiej wlasnie mnie potrzebuje.

Jestem kobeta niezalezna, mam prace ktora kocham, grono zaufanych znajomych. Zabieram syna co roku na wakacje, staram sie co jakis czas zorganizowac mu jakies atrakcje, aby mial dziecinstwo ktore bedzie dobrze wspominal ( a przynajmniej mam taka nadzieje).Od kiedy jednak rozstalam sie z ojcem mojego dziecka, nie moge poukladac sobie zycia. Wierze, ze nie tylko ja znajduje sie w takiej sytuacji i na pewno jest ktos kto doskonale rozumie o czym mowie.

Wstalam dzis rano z usmiechem na twarzy. Wyszykowalam synka do szkoly, i zaczelam sie szykowac bo mialam zaplanowany weekend z mezczyzna, z ktorym od jakiegos czasu sie spotykalam. W poludnie usmiech z mojej twarzy zniknal i pojawilo sie (znowu) uczucie zalu, niepewnosci, odrzucenia. Droga smsowa moja randka poinformowala mnie, ze nie mzoe sie ze mna wiecej spotykac, ze robi to dla mojego dobra. Pisal, ze nie chce mnie oszukiwac i spedzac kolejych chwil razem, a w glebi myslac , ze nei jest gotowy na trwaly zwiazek, na cos powaznego. Szkoda ze nie powiedzial mi tego keidy sie poznalismy, to nie marnowalabym swojego czasu. Czy to tylko moje odczucie, ze dzzisiejsi mezczyzni boja sie zobowiazan i mimo, iz nie sa juz dwudziestolatkami, mysla ze beda zawsze piekni i mlodzi i beda mogli wybierac i przebierac w kobietach cale zycie? Dlaczego kiedy im mowimy czego od zycia chcemy i czego szukamy, zgadzaja sie z nami, a kiedy zwiazek wkracza na kolejny etap...podwijaja ogon i uciekaja gdzie pieprz rosnie?

Zyjemy w trudnych czasach , gdzie ludzie poznaja sie na portalach randkowych, gdzie poznanie kogos w "normalnych" okolicznosciach graniczy z cudem. Tak w zasadzie "normalnie" dzis rowna sie z internetem. Nikt nawet nie mysli o poznaniu kogos w parku, w gronie znajomych, w pubie. Nie pamietam kiedy ostatnuo poznalam kogos mie przez internet. Hmmmm....przerazajace...a moze wlasnie normalne?

Chetnie wyslucham co macie do powiedzenia kochane same (i nie tylko) mamy.

Pozdrawiam x 

diadob : :
paź 10 2014 Witam wszystkie mamy
Komentarze: 0

Hej wszystkim mamom, ktore samotnie wychowuja dzieci i nie tylko.

Od jakiegos czasu myslalam, zeby zalozyc bloga i nie mgolam sie zebrac. Jednak czesto czuje sie tak, iz nie mam z kim porozmawiac, a nawet jesli, to i tak nikt nie zrozumie mnie lepije niz druga mama w podobnej lub tej samej sytuacji.

Tak wiec jestem tutaj aby podzielic sie moimi spostrzezeniami, odczuciami, aby posluchac innych.

Jak juz wiadomo jestem matka smaotnie wychowujaca 6 letniego synka. Nie lada zadanie dla dwojga rodzicow, a co dopiero jednego. Czesto zadania zycia codziennego mnie przerastaja, ide spac przytulajac glowe do poduszki i ni stad ni zowad pojawiaja sie lzy. Moj syn nie wie jak ciezko jest mi w sytuacji jakiej sie znajdujemy. Moim zadaniem ejst dac mu jak najlepsze, beztroskie dziecinstwo. On nie musi widziec zmartwionej, placzacej mamy. Dla niego jest silna, bo takiej wlasnie mnie potrzebuje.

Jestem kobeta niezalezna, mam prace ktora kocham, grono zaufanych znajomych. Zabieram syna co roku na wakacje, staram sie co jakis czas zorganizowac mu jakies atrakcje, aby mial dziecinstwo ktore bedzie dobrze wspominal ( a przynajmniej mam taka nadzieje).Od kiedy jednak rozstalam sie z ojcem mojego dziecka, nie moge poukladac sobie zycia. Wierze, ze nie tylko ja znajduje sie w takiej sytuacji i na pewno jest ktos kto doskonale rozumie o czym mowie.

Wstalam dzis rano z usmiechem na twarzy. Wyszykowalam synka do szkoly, i zaczelam sie szykowac bo mialam zaplanowany weekend z mezczyzna, z ktorym od jakiegos czasu sie spotykalam. W poludnie usmiech z mojej twarzy zniknal i pojawilo sie (znowu) uczucie zalu, niepewnosci, odrzucenia. Droga smsowa moja randka poinformowala mnie, ze nie mzoe sie ze mna wiecej spotykac, ze robi to dla mojego dobra. Pisal, ze nie chce mnie oszukiwac i spedzac kolejych chwil razem, a w glebi myslac , ze nei jest gotowy na trwaly zwiazek, na cos powaznego. Szkoda ze nie powiedzial mi tego keidy sie poznalismy, to nie marnowalabym swojego czasu. Czy to tylko moje odczucie, ze dzzisiejsi mezczyzni boja sie zobowiazan i mimo, iz nie sa juz dwudziestolatkami, mysla ze beda zawsze piekni i mlodzi i beda mogli wybierac i przebierac w kobietach cale zycie? Dlaczego kiedy im mowimy czego od zycia chcemy i czego szukamy, zgadzaja sie z nami, a kiedy zwiazek wkracza na kolejny etap...podwijaja ogon i uciekaja gdzie pieprz rosnie?

Zyjemy w trudnych czasach , gdzie ludzie poznaja sie na portalach randkowych, gdzie poznanie kogos w "normalnych" okolicznosciach graniczy z cudem. Tak w zasadzie "normalnie" dzis rowna sie z internetem. Nikt nawet nie mysli o poznaniu kogos w parku, w gronie znajomych, w pubie. Nie pamietam kiedy ostatnuo poznalam kogos mie przez internet. Hmmmm....przerazajace...a moze wlasnie normalne?

Chetnie wyslucham co macie do powiedzenia kochane same (i nie tylko) mamy.

Pozdrawiam x 

diadob : :